Gratulacje! Dostałeś ofertę pracy. Czujesz ulgę, ekscytację, już planujesz przyszłość w nowej firmie. Ale co, jeśli nagle – bez słowa wyjaśnienia – oferta zostaje wycofana? Albo warunki, które ustaliliście, w magiczny sposób się zmieniają? Niestety, takie sytuacje to nie science fiction, lecz nieuczciwe praktyki rekrutacyjne, które mogą mocno skrzywdzić kandydatów.
Wydawać by się mogło, że „oferta to oferta”. W praktyce jednak prawo polskie nie zawsze uznaje ustną czy nawet pisemną ofertę pracy za wiążącą w ten sam sposób, co podpisaną umowę o pracę. To rodzi pole do nadużyć, gdzie pracodawcy mogą naruszać zasady uczciwości i dobrych obyczajów.
Gdzie leży problem?
Wycofanie oferty bez uzasadnienia to jedna z najbardziej frustrujących sytuacji. Kandydat rezygnuje z innych procesów rekrutacyjnych, odrzuca konkurencyjne propozycje, a nawet rzuca obecną pracę, by nagle dowiedzieć się, że „firma zmieniła plany”. Choć formalnie, dopóki nie ma podpisanej umowy o pracę, pracodawca może wycofać ofertę, to takie działanie bez rzetelnego uzasadnienia jest rażąco nieetyczne. Co więcej, w pewnych okolicznościach, jeśli kandydat poniósł wymierne straty (np. utracone zarobki), może istnieć podstawa do dochodzenia odszkodowania na zasadach ogólnych kodeksu cywilnego, zwłaszcza jeśli doszło do wprowadzenia w błąd lub działania w złej wierze.
Gdy proces rekrutacyjny jest nieprzejrzysty, a decyzje o zatrudnieniu wydają się arbitralne, trudno mówić o uczciwości. Kandydaci mają prawo oczekiwać, że ich aplikacje będą oceniane na podstawie obiektywnych i wcześniej ustalonych kryteriów, a nie np. „widzimisię” rekrutera czy znajomości.